Lekarz dentysta, ale także lekarz weterynarii, codziennie przyjmuje kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu pacjentów. W pracy liczy się czas i skupienie nad procedurą. Instrumenty, które bierze do ręki, muszą dobrze spełniać swoje funkcje.
Jeżeli wiertło jest tępe, źle leży w końcówce, łamie się, bije, to praca trwa dłużej, uwaga lekarza zostaje rozproszona, pacjent i lekarz się irytują.
Na co zwracać uwagę, żeby uniknąć niechcianych przygód z instrumentami?
- Na dobrze dobrane wiertło do procedury;
- Na ich odpowiedni serwis, czyli segregowanie zużytych wierteł, odpowiednie czyszczenie, dezynfekowanie i sterylizację;
- Na zalecane obroty wskazane przez producenta - czyli na dobór odpowiedniej końcówki do wiertła;
- Na producenta instrumentów, czyli na certyfikaty upewniające nas, że wiertła są wykonane wg norm obowiązujących przy produkcji wyrobów medycznych w Unii Europejskiej.
1. Dobór wiertła do procedury
Podejmowanie tej kwestii zapewne wydaje się śmieszne lekarzowi z wieloletnią praktyką. Ale czasami warto spojrzeć na swoją rutynę z innej strony. Wybór kształtu wiertła to kwestia indywidualna. Przecież każdy ma swój ulubiony styl opracowywania. Ale już wybór nasypu może okazać się istotny.
Niby zasada jest prosta, agresywnymi nasypami zbieramy (M, C, SC), delikatnymi wygładzamy lub polerujemy (M, F, SF) ale nie zawsze i nie dla każdego jest to oczywiste. Za to zawsze wpływa na szybkość pracy i szybkość zużywania się wiertła.
Do zbierania tkanki nie musimy używać wierteł z czarnym paskiem, by było ostro i szybko. Takie wiertła szybko zbierają, ale także szybko się zużywają, gdyż zastosowana tu wielkość cząstek diamentu powodują ich szybkie odrywanie się. Dlatego gdy kupujemy wiertła sprawdzonych producentów, wystarczy nasyp zielony. Też będzie ostro i szybko, a wiertło wytrzyma ok. 30% dłużej.
Po zebraniu tkanki granice preparacji musimy wygładzić i tutaj warto używać wierteł z delikatnymi nasypami w odpowiedniej sekwencji. Czyli zaczynamy niebieskim, wygładzamy czerwonym i polerujemy żółtym.
Zaraz usłyszę, że to może napisać tylko ktoś, kto na co dzień nie pracuje przy pacjencie. W końcu trzeba trzy razy zmienić wiertło na końcówce, a to zabiera czas. Proszę uwierzyć, że jednak warto. Gdy zastosujemy tylko jedno wiertło np. z czerwonym paskiem, bardzo szybko się ono zużyje, a powierzchnia nie będzie super gładka. Gdy wygładzamy kompozyt, odczuje to także nasza gumka, szybko się ścierając.
Uwaga
Wiertła z wygładzającymi nasypami, np. czerwonym, nie nadają się do zbierania. Oczywiście da się to zrobić, ale praca będzie trwała długo, wiertło po niej będzie do wyrzucenia, a jednocześnie stworzymy niebezpieczeństwo przegrzania tkanki.
Jak można wywnioskować z powyższego tekstu, to czy wiertłem będziemy pracowali szybko i komfortowo w dużej mierze zależy od tego czy dobrze wybierzemy nasyp. A ile razy możemy je użyć?
NTI, którego wyroby sprzedajemy w naszym sklepie internetowym Dental Drill, zaleca:
- wiertła diamentowe do 10 razy (nasi klienci sprawdzili, że między 25-30)
- wiertła z węglika do 15 razy (praktycznie, węgliki z zielonym paskiem powyżej 30)
- wiertła chirurgiczne do 6 razy - nie zalecam więcej, nawet wtedy gdy wyglądają na niezużyte i jeszcze są ostre, gdyż grozi to zmęczeniem materiału i złamaniem narzędzia
2. Odpowiedni serwis wierteł
Wielu lekarzy ma wrażenie, że wiertła najszybciej niszczą się w trakcie sterylizacji. Czarnieją, stają się tępe. Czy to prawda?
Moim zdaniem, po części tak. Z moich obserwacji wynika, że prawidłowe dbanie nie tyle przeciwdziała niszczeniu, co wydłuża żywotność wiertła.
Etap I - oczyszczanie po użyciu
Ten etap często jest pomijany, a jest bardzo ważny. Po każdym użyciu wiertło, obojętnie czy diamentowe, czy z węglika, powinno być dokładnie oczyszczone z resztek organicznych i innych zanieczyszczeń. Używamy do tego metalowe szczoteczki, kamienie pumeksowe.
Na tym etapie przeprowadzamy już pierwszą selekcję wierteł. Przyglądamy się czy nasyp jest nadal równomierny, czy wiertło nie ma uszkodzeń mechanicznych np. wyraźnego "paska" na trzonku. Takie wiertła od razu wyrzucamy. Nie ma sensu ponownie używać wiertła, z którego odpadła już część nasypu lub nasypu już praktycznie nie ma. Tylko się namęczymy i procedura będzie trwała o wiele dłużej, a czas to pieniądz. Praca zużytymi wiertłami to naprawdę złudna oszczędność.
Etap II - moczenie w płynie do dezynfekcji
Ten etap przez nikogo nie jest pomijany, ale źle wykonany może zniszczyć wiertło lub w znacznym stopniu przyspieszyć jego zużycie.
Do namaczania stosujemy wyłącznie płyny do wierteł. Nie mylić z płynami do dezynfekcji narzędzi! Ich skład znacząco się różni. Chodzi tutaj o zawartość alkoholu. Alkohol powoduje erozję powierzchni wiertła, dlatego należy zwracać uwagę na jego zawartość w płynie.
Inna ważna sprawa - wiertła z węglika, ale także te diamentowe, których trzonki wykonane są z węglika, moczymy w oddzielnych pojemnikach. Nie powinny mieć one kontaktu z jakimkolwiek instrumentem stalowym. I nie mam tu na myśli wyłącznie stalowych narzędzi takich jak nakładacze, zgłębniki itp. Czy pomyśleli Państwo, by nie moczyć wierteł z pilnikami endodontycznymi?
Pilniki są stalowe. W trakcie moczenia mikroskopijne opiłki stali odrywają się i przywierają do powierzchni z węglika. Płukanie nie na dużo tutaj pomaga. Po sterylizacji w autoklawie te cząsteczki stali barwią węglik na czarno. Wiertła czernieją.
Ten sam problem napotkamy, używając stalowych wierteł chirurgicznych.
Lekarz kupując wiertło chirurgiczne, czasami nie zwraca uwagi z czego jest wykonane. Kupuje kształt, który jest mu potrzebny. Wszystkie wiertła w których symbolu występuje oznaczenie RF (np. 162RF, RF162 itp.) są stalowe. Takich wierteł nie należy moczyć i sterylizować razem z wiertłami z węglika. Natomiast można je dezynfekować i sterylizować z innymi instrumentami stalowymi.
O tym problemie dobrze jest pamiętać, gdy czyścimy wiertła w myjce ultradźwiękowej. Co z tego, że wiertła są w oddzielnym pojemniku, gdy maja kontakt z tym samym płynem, co reszta narzędzi.
Uwaga na czas moczenia
Zawsze należy przestrzegać czasu zalecanego przez producenta płynu. Gdy jest to 15 lub 20 minut, to nie trzymamy wierteł w płynie przez kilka godzin! Płyny do dezynfekcji są substancjami żrącymi i niszczą powierzchnię wiertła. Czym dłużej narażamy wiertło na kontakt z płynem, tym większa szkoda dla jego powierzchni.
Etap III - płukanie i dokładnie osuszanie
Dopiero wtedy wiertła gotowe są do zapakowania do odpowiednich torebek lub rękawów. Pakujemy je samodzielnie tzn. bez innych narzędzi. Dobrze jest na tym etapie przygotowywać już odpowiednie zestawy do najczęstszych procedur.
Ciąg dalszy nastąpi w Co zrobić żeby być zadowolonym z pracy wiertła? Cześć II